Redakcja napisów
Blog o napisach dla niesłyszących, czyli o tym, co robimy, jak i dlaczego.
My – Redakcja Napisów dla Niesłyszących – jesteśmy tu po to, żeby nasi Widzowie-Czytelnicy mogli przeczytać to, co my usłyszeliśmy dla Nich.
Dla Was.
środa, 11 czerwca 2008
"Teleranek" - Przepraszamy!
Ale nam się nie udał start z "Telerankiem". Domyślam się, że tylko z uprzejmości nie zasypali nas Państwo wpisami i protestami. Wiemy, że rezultat był - delikatnie mówiąc niezadowalający. Na nasze nieszczęście program został przemontowany już po zrobieniu napisów, zawiódł przepływ informacji między redakcjami no i... stało się. W naszej wersji było wszystko, piosenka także. W najbliższą niedzielę kolejny "Teleranek". Tym razem musi być dobrze. Bardzo przepraszamy naszych widzów, szczególnie użytkowników portalu Deaf.pl, których także prosiliśmy o dokładne oglądanie "Teleranka".
A propos "Rancza" - miło nam czytać, że byli Państwo usatysfakcjonowani. Napisy były zrobione wbrew regułom. Wiele z nich nie spełniało kryteriów minimalnego czasu wymaganego przez nasz system. Nie ukrywam, że entuzjazm naszych korespondentów wprowadza nas w zakłopotanie, bo nie możemy wszystkich filmów opracowywać w ten sposób. Musimy brać pod uwagę interesy także tych, którzy czytają wolniej. Dla poparcia tej koncepcji zacytuję wypowiedź z forum Deaf:
"Wolałabym by były dwie wersje napisów do wyboru: 1. uproszczona dla tych co słabo znają j. pol. 2. normalna - tłumaczenie takie jak w przypadku np filmu po ang." - koniec cytatu. to napisała Dytka. Pozdrawiam!
Jak się Państwo domyślają, nie jesteśmy w stanie przygotowywać dwóch wersji, skoro na razie jest tak niewiele napisów w jednej. Dlatego musimy wybierać tzw. złoty środek. Ale niezbędne, podkreślam - tylko niezbędne - skróty staramy się robić tak, żeby nie odebrać nikomu przyjemności oglądania filmu.
Do przeczytania! Następny "Teleranek" już niedługo.
A propos "Rancza" - miło nam czytać, że byli Państwo usatysfakcjonowani. Napisy były zrobione wbrew regułom. Wiele z nich nie spełniało kryteriów minimalnego czasu wymaganego przez nasz system. Nie ukrywam, że entuzjazm naszych korespondentów wprowadza nas w zakłopotanie, bo nie możemy wszystkich filmów opracowywać w ten sposób. Musimy brać pod uwagę interesy także tych, którzy czytają wolniej. Dla poparcia tej koncepcji zacytuję wypowiedź z forum Deaf:
"Wolałabym by były dwie wersje napisów do wyboru: 1. uproszczona dla tych co słabo znają j. pol. 2. normalna - tłumaczenie takie jak w przypadku np filmu po ang." - koniec cytatu. to napisała Dytka. Pozdrawiam!
Jak się Państwo domyślają, nie jesteśmy w stanie przygotowywać dwóch wersji, skoro na razie jest tak niewiele napisów w jednej. Dlatego musimy wybierać tzw. złoty środek. Ale niezbędne, podkreślam - tylko niezbędne - skróty staramy się robić tak, żeby nie odebrać nikomu przyjemności oglądania filmu.
Do przeczytania! Następny "Teleranek" już niedługo.
14:09,
Redakcja Napisów
komentarze do wpisu (12)
Martyna
poniedziałek, 16 czerwca 2008
12:43
Ja was proszę, róbcie napisy dla tych co znają język polski. A reszta niech się po prostu uczy, trzeba równać w górę, a nie w dół. Jestem głucha jak pień, a mimo to ani w ząb nie rozumiem, jak można nie umieć dobrze języka ojczystego. Pozdrawiam.
Olkaa
wtorek, 17 czerwca 2008
20:35
Martyna, ciesz się tym, że znasz język polski. Mi Ciebie żal, że 'ni w ząb nie rozumiesz' sytuacji głuchych w Polsce x:> Żegnam
grino
wtorek, 17 czerwca 2008
20:39
Droga kochana redakcjo czyli nic nie mozecie bo jak dobrze zrozumialem jestescie ograniczeni czasowo przez "system"?? A tak przy okazji jak mozna zrozumiec co ma oznaczac ten system i jak ogolnie wyglada przygotowanie napisow do filmow??
pozdr serdecznie
pozdr serdecznie
Ka.
wtorek, 17 czerwca 2008
20:41
Martyna prosta zasada działania telewizji:
Telewizja dopasowuje się do widza i jego potrzeb a nie widz do telewizji. Nie każdy Głuchy migający PJM jest tak ambitny jak Ty i uczy się poprawnej polszczyzny. Dla większości z Nich PJM jest językiem ojczystym.
Poza tym nie wiem co się czepiać tych napisów? Są dobre- ewentualne uproszczenia sa sprawą normalną przy robieniu tego typu rzeczy- nawet jak są robione do kinowych wersji zagranicznych filmów nie mających polskiego lektora. Ważne że nie ma zmian wątku. Wszystko jest tak jak być powinno tylko czasem użyte sa inne słowa żeby można było szybciej przeczytac zanim akcja filmu "ucieknie".
Telewizja dopasowuje się do widza i jego potrzeb a nie widz do telewizji. Nie każdy Głuchy migający PJM jest tak ambitny jak Ty i uczy się poprawnej polszczyzny. Dla większości z Nich PJM jest językiem ojczystym.
Poza tym nie wiem co się czepiać tych napisów? Są dobre- ewentualne uproszczenia sa sprawą normalną przy robieniu tego typu rzeczy- nawet jak są robione do kinowych wersji zagranicznych filmów nie mających polskiego lektora. Ważne że nie ma zmian wątku. Wszystko jest tak jak być powinno tylko czasem użyte sa inne słowa żeby można było szybciej przeczytac zanim akcja filmu "ucieknie".
noemi
wtorek, 17 czerwca 2008
20:48
Zgadzam się z Martyną! Jeśli ktoś nie zna polskiego, to dlaczego mają cierpieć ci, którzy ten język znają? ;/ A poza tym głuchota sama w sobie ani nie jest upośledzeniem ani umysłowym, ani nie sprawia, że gramatyka staje się "czarną magią".
Martyna
środa, 18 czerwca 2008
11:23
Drodzy Olkaa i Ka!
Dostałam od was ochrzan, ale uczciwie przyznaję, że mi się trochę należało, bo nie wykazalam się zbytnią empatią wobec osób, dla których podstawowym językiem jest PJM. Po prostu jestem już bardzo zniecierpliwiona tym, że nie dość, iż oferta programowa z napisami jest uboga, to do kompletu tak upraszczają te napisy, że aż akcja filmu traci dowcip i werwę i jest zwyczajnie nudna. Może jestem wyjątkiem, ale dla mnie podstawowym językiem jest tylko i wyłącznie polski. Nie używam PJM, czytam z ruchu warg i funkcjonuję tylko w środowisku ludzi słyszących, a to naprawdę daje dobrą szkołę. Pozdrawiam i przepraszam wszystkich urażonych.
Dostałam od was ochrzan, ale uczciwie przyznaję, że mi się trochę należało, bo nie wykazalam się zbytnią empatią wobec osób, dla których podstawowym językiem jest PJM. Po prostu jestem już bardzo zniecierpliwiona tym, że nie dość, iż oferta programowa z napisami jest uboga, to do kompletu tak upraszczają te napisy, że aż akcja filmu traci dowcip i werwę i jest zwyczajnie nudna. Może jestem wyjątkiem, ale dla mnie podstawowym językiem jest tylko i wyłącznie polski. Nie używam PJM, czytam z ruchu warg i funkcjonuję tylko w środowisku ludzi słyszących, a to naprawdę daje dobrą szkołę. Pozdrawiam i przepraszam wszystkich urażonych.
Olkaa
środa, 18 czerwca 2008
14:35
Martyna, nie dziwię się już, jesteś mentalnie Słysząca. Ja posługuję się PJM, mówię z zaburzeniami mowy, i nie rozumiem ze słuchu x:P
W najbliższą niedzielę zanocuję u mamy, to zobaczę ten Teleranek, i się przekonam, o co halo x:P
W najbliższą niedzielę zanocuję u mamy, to zobaczę ten Teleranek, i się przekonam, o co halo x:P
grino
środa, 18 czerwca 2008
17:50
Martyna ja bym sie nia przejmowal krytyka Olkii bo zapomniala dodac, ze rewelacyjnie zna polszczyzne jak Ty ;) Poprostu musisz wiedziec, ze z napisow korzystaja nie tylko osoby z wada sluchu ale takze inne osoby niepelnosprawne, osoby starsze itp.
Ka w zasadzie ma racje, tak sa podobnie robione napisy do kin czy filmow DVD, i z tych napisow takze korzystaja osoby slyszace, juz nie wspominajac o divxach ;)
Ka w zasadzie ma racje, tak sa podobnie robione napisy do kin czy filmow DVD, i z tych napisow takze korzystaja osoby slyszace, juz nie wspominajac o divxach ;)
Martyna
czwartek, 19 czerwca 2008
08:09
Kochany Grino!
Dziękuję za ciepły komentarz, poczułam się po nim lepiej. Ludzie niesłyszący nie są spod jednej matrycy, różnią się miedzy sobą pod wieloma względami i nasza biedna TVP po prostu nie daje rady, by wszystkim dogodzić. W Wielkiej Brytanii niesłyszący to są prawdziwymi szczęściarzami. Nie dość, że język angielski ma mniej spółgłosek i łatwiej jest czytać z ruchu warg, to jeszcze mają bogatą ofertę programów z napisami. Wymusza to tamtejsza ustawa o zakazie dyskryminacji i wykluczaniu osób niespełnosprawnych z uczestnictwa w mediach telewizyjnych. Polska pod wzgędem jest jeszcze w głębokim lesie i jestem z tego powodu sfrustrowana. Pozdrawiam serdecznie.
Dziękuję za ciepły komentarz, poczułam się po nim lepiej. Ludzie niesłyszący nie są spod jednej matrycy, różnią się miedzy sobą pod wieloma względami i nasza biedna TVP po prostu nie daje rady, by wszystkim dogodzić. W Wielkiej Brytanii niesłyszący to są prawdziwymi szczęściarzami. Nie dość, że język angielski ma mniej spółgłosek i łatwiej jest czytać z ruchu warg, to jeszcze mają bogatą ofertę programów z napisami. Wymusza to tamtejsza ustawa o zakazie dyskryminacji i wykluczaniu osób niespełnosprawnych z uczestnictwa w mediach telewizyjnych. Polska pod wzgędem jest jeszcze w głębokim lesie i jestem z tego powodu sfrustrowana. Pozdrawiam serdecznie.
LW
czwartek, 19 czerwca 2008
09:44
No, początki zawsze są trudne. Nie zapominajcie Państwo, że “oglądacze TV” to przedewszystkim Wasi klienci. Społeczność Głucha stanowi bardzo dużą grupę tychże klientów. A nie ma to jak usatysfakcjonowany odbiorca.
Teleranek jest programem przeznaczonym dla dzieci i młodzieży. Nie wiem jak radzą sobie z czytaniem I rozumieniem tekstu dzieci I młodzież Głucha. No ale od czego są rodzice.
Gorąco popieram projekt napisów w TV zwłaszcza, że podobno jesteście “misyjni”
Czekamy na dalsze kroki w tym kierunku, np.: teatr TV, publicystyka, programy rozrywkowe.
Dobra robota!
Teleranek jest programem przeznaczonym dla dzieci i młodzieży. Nie wiem jak radzą sobie z czytaniem I rozumieniem tekstu dzieci I młodzież Głucha. No ale od czego są rodzice.
Gorąco popieram projekt napisów w TV zwłaszcza, że podobno jesteście “misyjni”
Czekamy na dalsze kroki w tym kierunku, np.: teatr TV, publicystyka, programy rozrywkowe.
Dobra robota!
Ka.
czwartek, 19 czerwca 2008
13:05
Jeśli chodzi o tracenie dowcipu poprzez upraszczanie dialogów to różnie to bywa. Czasem sposób wymowy danej kwestii przez aktora sprawia że tekst nabiera śmieszniejszego znaczenia, a tego przecież nie da się opisać. Poza tym jest tez mimika- może niektórzy mają ten dar że doskonale widzą akcję podczas czytania, ale ja gdy patrzę na tekst u dołu to tam u góry coś mnie omija. Pewne gesty i właśnie mimika staja się niezauważalne.
Half
piątek, 20 czerwca 2008
14:48
Istnieją w ogóle jakieś statystyki, ile osób korzysta z takich napisów? Ile osób ogląda film za pomocą strony 777? Jest w ogóle możliwość sprawdzenia pod względem technicznym? ;)