środa, 31 stycznia 2007

Jeden z dziesięciu - jak to się robi?

Ciąg dalszy instrukcji obsługi naszych teleturniejów i... na koniec drobny problem.

Wziąć jednego prowadzącego... itd jak niżej. Ale są też różnice. Po pierwsze - tu liczy się własna wiedza, a odpowiedź jest tylko jedna. Po wtóre - zwróćcie Państwo uwagę na siłę spokoju
i kompetencję prowadzącego. Nie mamy wątpliwości: On zna wszystkie odpowiedzi - niezależnie
od tego, czy pytanie jest z dziedziny "geografia Afryki" czy "przysłowia".

Z niezmąconym spokojem powie, jak miał na imię pan Zagłoba lub - jak miał na imię syn Rozbójnika Rumcajsa. W żaden sposób nie skomentuje faktu, że ktoś nie czytał "Trylogii", czasem podniesie
na duchu mówiąc: "Wszyscy mamy to na końcu języka".

Czy rzeczywiście wszyscy? Czy wszyscy potrafimy rozszyfrować wzór C2H5OH? A powinniśmy. Nie tylko dlatego, że przynajmniej niektórzy z tym produktem często mają do czynienia. W końcu to wiedza na poziomie szkoły podstawowej. I tu refleksja: dlaczego w szkole możemy pamiętać wszystkie prawo-
i lewobrzeżne dopływy Wisły, a po 20 latach nie jest nam głupio, gdy ta wiedza uleciała?

Ale w tym teleturnieju wbrew pozorom liczą się nie tylko wiedza, spokój i szczęście (lub pech). Ważna jest też taktyka. Zwróćmy uwagę na to, kogo uczestnicy starają się wyeliminować, kierując do niego więcej pytań. Wyciąganie wniosków pozostawiam Panstwu. Być może każdy będzie miał inne.

A teraz problem. A może nie? Jak to w życiu - ciągle musimy podejmować jakieś decyzje. I już niedługo będziecie Państwo musieli zdecydować - "Wiadomości" z napisami czy teleturniej "Jeden z dziesięciu"
z napisami? No chyba że znowu zmieni się godzina emisji, tak jak to się właśnie stało.

Sobie i Państwu życzymy siły spokoju.
14:57, Redakcja Napisów

niedziela, 21 stycznia 2007

Oooops!

No i wydało się. Przyłapaliście nas, Drodzy Widzowie, na próbach emisji napisów do „Wiadomości”. Oj, nieładnie, nieładnie tak podglądać! Umówmy się, że nas tam nie było.

Ale może to i dobrze? Przy okazji zobaczyliście Państwo, że mówimy o tym poważnie. Niestety, mamy jeszcze wiele do dopracowania i przećwiczenia. Tymczasem znikamy i będziemy szlifować formę w zaciszu tajnej, niewidocznej strony. Nie gniewajcie się na nas. Chcielibyśmy zaprosić Państwa na gotowe danie i oszczędzić Wam obserwowania żmudnego procesu przyrządzania go. Musimy spokojnie poćwiczyć, żeby potem, gdy już będziemy nadawać codziennie, mieć poczucie, że nawet jeśli nie jest idealnie, to przynajmniej nie najgorzej.
17:52, Redakcja Napisów

poniedziałek, 15 stycznia 2007

Familiada – instrukcja obsługi

Wziąć jednego prowadzącego – dobrze, żeby był sympatyczny, niestwarzający dystansu, przystojny (hm, hm?), powinien się podobać mamom i córkom i nie denerwować panów, do tego dwie rywalizujące rodziny – i otrzymujemy familijny teleturniej. W roli rodzin czasem występują specjalnie zaproszeni goście, gwiazdy…

Startować może każdy – nie liczą się wiek, wygląd, wykształcenie, wiedza… Czy kiedyś będą mogli wystartować niesłyszący? Szczerze mówiąc, trzeba by trochę zmienić regulamin. Poza tym jest on z założenia demokratyczny. Wygrywa ten, kto odgadnie, jak na zadane pytanie odpowiedzieli inni. Im więcej trafień, tym lepiej. Ci "inni" to grupa stu ankietowanych, którzy odpowiadają na najbardziej absurdalne pytania, podając pierwsze skojarzenie. Pytania często dotyczą określonych słów, powiedzeń i zachowań. Jeśli uczestnicy odpowiadają „na chybił trafił” i nie trafią, na tablicy pojawia się znaczek przypominający krzyżyk. Towarzyszy mu charakterystyczny dźwięk, ale my, Redakcja, z reguły nie mamy czasu, żeby o tym napisać, bo w programie pytania i odpowiedzi padają bardzo szybko.

Czego możemy się dowiedzieć? Tego, że nasi bliźni często myślą zaskakująco inaczej. I to powinno nam dać do myślenia. Taki wniosek można wyciągnąć, i patrząc na odpowiedzi ankietowanych, które pojawiają się na tablicy, i słuchając odpowiedzi uczestników.
11:54, Redakcja Napisów

poniedziałek, 8 stycznia 2007

N jak napisy

Tematów coraz więcej. W większości - co tu ukrywać - trudne. Tak by się chciało pisać tylko
o sukcesach, chwalić się i dziękować za pochwały. Niestety...

Błędów nie popełnia tylko ten, kto nie robi nic. A ponieważ robimy ostatnio więcej (to fakt,
ale przez skromność zwracamy na to uwagę tylko w nawiasie), ryzyko nieporozumień jest
również większe.

Nieporozumienie było przyczyną braku napisów do filmu z serii National Geographic - w innej kolejności nadano odcinki tej serii.

"Pretty woman" - uszkodzony plik, czyli chochlik komputerowy - nie mylić z wirusem. Nie powinno
się zdarzyć, ale się zdarzyło. Pozostaje mieć nadzieję, że TVP podtrzyma tradycję powtórek
i następnym razem wreszcie będzie dobrze.

Dlaczego do tego serialu - wiecie Panstwo, do którego - nie robimy napisów? Dwa odcinki
to 100 minut tygodniowo - mniej więcej tyle trwa jeden długi film fabularny. Ten długi film może być np. nadawany w Jedynce jednocześnie z wiadomym serialem. Jak zawsze - konieczność wyboru.
Poza tym - serial nadawany jest z tłumaczeniem na język migowy. Oczywiście wiemy,
że nie wszyscy znają ten język, ale... Nie od razu Kraków zbudowano.

Ale są nowe seriale, do których robimy napisy od początku. Są teleturnieje. Jak miło przeczytać,
że dzięki napisom uczestniczą Państwo w zabawie razem z innymi widzami!

Teatr Telewizji... Trudna sprawa. Baaaaaardzo trudna. Najtrudniejsza.

Może tym razem to by było na tyle. Pozdrawiamy!
23:36, Redakcja Napisów